Serwis Informacjny Branży Turystycznej

więcej »

Węgierski przewoźnik Malev ma szansę na odrodzenie?

Lloyd Paxton, nowy prezes Malevu, flagowego przewoźnika Węgier poinformował, że ma pomysł na odrodzenie linii. Według niego trzeba ciąć wszystkie koszty, aby potem odbudowywać firmę, czyli postępować tak, jakby historia przewoźnika dopiero się rozpoczynała.

Paxton zamierza jeszcze we wrześniu przedstawić plany restrukturyzacji i biznesplan dla Malevu.

Lloyd Paxton w 2002 roku otrzymał od kazachskiego rządu 8,9 mln USD i w ciągu czterech lat stworzył linię lotniczą Air Astana, której ubiegłoroczny zysk wynosił 179 mln USD. Odszedł z firmy, ponieważ linia miała coraz większe zyski i praca przestała go już fascynować. Od połowy lipca bieżącego roku jest prezesem Malevu. Podkreśla - Transport lotniczy to biznes dla ludzi, a ja jestem ludzkim człowiekiem. To biznes międzynarodowy, dlatego zawsze pracowałem w wielonarodowych zespołach.

Jego najbliżsi współpracownicy uważają, że mało kto zna się tak dobrze na lotnictwie jak Paxton. Podkreślają, że jest on niezastąpiony, gdy trzeba załatwiać trudne sprawy z władzami, zdobywać koncesje, czy negocjować obniżenie opłat lotniskowych.

65-letni Paxton w swoim zespole ma najlepszego specjalistę od finansów lotniczych w regionie - Piotra Ikanowicza, byłego dyrektora finansowego Polskich Linii Lotniczych LOT. Niestety, nowy prezes polskiego przewoźnika Piotr Siennicki nie znalazł dla Ikanowicza miejsca w swoim zespole. Dla Rosjanina Borysa Abramowicza, właściciela Malevu, Ikanowicz jest gwarancją, że na węgierskim przewoźniku będzie też zarabiał. Paxton uważa, że powodzenie w branży zagwarantują samoloty nie starsze niż dziesięcioletnie, dobry i niezdemoralizowany i najlepiej międzynarodowy zespół. Dodaje - Najważniejsza jest jednak promocja, promocja i jeszcze raz promocja.

Propozycję Kazachów Paxton przyjął wiosną 2002 roku. Pierwszy samolot Air Astany wystartował już w kilka tygodni po objęciu stanowiska przez Paxtona. Wcześniej nie zakładał on linii lotniczej, ale pomogły mu doświadczenia Tima Clarka, który utworzył przewoźnika w Emiratach Arabskich. Paxton wspomina - Miałem cały czas świadomość, że wiele linii lotniczych, które zaczynają od początku, bankrutuje po dwóch - trzech latach. Korzyścią jest to, że nowy przewoźnik nie ma długów. Nam się udało. Po dwóch latach mieliśmy zysk 30 mln dolarów, chociaż był to okres szybkiego wzrostu kosztów otoczenia lotnictwa, zwłaszcza cen ropy naftowej.

Air Astana należała do niewielu linii, które w tym czasie nie podnosiły cen biletów. Natomiast na połączenia wewnętrzne, gdzie rywalizowała z Air Kazachstan, zaczęła wprowadzać specjalne taryfy. Obecnie linia obsługuje 31 połączeń zagranicznych i 25 krajowych. Lata do Europy, Azji, na Bliski Wschód oraz do Rosji. W planach ma też połączenia do Ameryki Północnej. Obecnie uchodzi za najlepszą linię lotniczą w całym byłym Związku Radzieckim, dużo bardziej prestiżową niż Aerofłot. Paxton przyznał, że tworzenie Air Astany było przyjemnością. Właścicielem w 51% było państwo, a w 49% BAE Systems. Na początek przewoźnik dysponował pięcioma nowymi samolotami: trzema B737 i dwoma B757. Paxton wyznał - Kupowaliśmy nowe samoloty, wiedząc, dokąd polecą. Wiedziałem, że ludzie uwielbiają latać na zakupy, dlatego jednym z najwcześniej uruchomionych połączeń były loty do Dubaju. Potem Kazachowie zainteresowali się Chinami, więc tak szybko, jak to tylko było możliwe, uruchomiliśmy połączenie z Pekinem. Air Astana lata tam od czterech lat. Ale wiem jedno: w lotnictwie zawsze jest pokusa szybkiego rozwoju, kiedy tylko pojawia się koniunktura, natomiast przewoźnik musi wiedzieć, że trzeba nauczyć się chodzić, zanim zacznie się biegać.

W celu zapewnienia jak największego bezpieczeństwa, Paxton wysyłał pilotów na szkolenia do British Airways, Boeinga i Turkish Airlines, które mają jedne z najnowocześniejszych centrów szkoleniowych w Europie.

Air Astanę, która w bieżącym roku ma obsłużyć blisko 2 mln pasażerów i stała się dla Kazachstanu wizytówką nowoczesnego kraju, Paxton przekazał swojemu przyjacielowi Peterowi Fosterowi. Foster jest prezesem Air Brunei, a wcześniej był szefem Qatar Airlines i Cathay Pacific. Na ceremini pożegnalnej Paxton powiedział - Zostawiam mu linię w doskonałej kondycji, która może być spokojna o swoją przyszłość.

Po wyjeździe z Kazachstanu przez dwa lata nie pracował. Tłumaczył się - Zakładać linię lotniczą od początku, doprowadzić ją do rentowności, a potem wysokich zysków, to katorżnicze zajęcie. Teraz przyszedł czas na odpoczynek. Jednak "branżowi łowcy głów" umieścili go na swoich listach i kiedy Boris Abramowicz poszukiwał kogoś, kto mógłby zmienić Malev w dochodowego przewoźnika, Paxton był najlepszym kandydatem. Przyjął to zadanie bardzo szybko, praktycznie z dnia na dzień.

Malev został sprywatyzowany pod koniec 2006 roku po kilku nieudanych próbach pozyskania inwestora branżowego na zachodzie Europy i Dalekim Wschodzie. Wówczas kupił go za symboliczną kwotę miliona dolarów Rosjanin Borys Abramowicz. Zobowiązał się on podwyższyć kapitał Malevu o 20 mln euro oraz spłacić zadłużenie z tytułu wypłat emerytalnych w wysokości 32 mln euro.

Borys Abramowicz dał Paxtonowi rok na przywrócenie zysków po sześciu latach strat. Paxton podkreślił - Zrobię to tak szybko, jak tylko to jest możliwe. Dodał - Niektóre rozwiązania skopiujemy z Air Astana. Cała sprawa dzisiaj wydaje się bardzo trudna, ale jest do zrobienia.

Plan restrukturyzacji, który przewiduje pozbycie się części floty oraz zrezygnowanie z niektórych połączeń musi zostać jeszcze zaakceptowany przez właściciela Malevu - AirUnion. Paxton zamierza wyczyścić biznes i wyciąć wszystko co nie jest niezbędne. Dopiero później ma nastąpić powrót do wzrostu. Abramowicz przygotowany był na inny scenariusz. Przygotowany był na dostarczenie pieniędzy na otwarcie nowych połączeń, gdyby Paxton przekonał go, że przyniosą one zyski. Jednak doświadczony Brytyjczyk wybrał inną drogę. Paxton wyznał - Pierwsze zetknięcie z Malevem dało mi bardzo pozytywne wrażenie. Według niego linii musi towarzyszyć intensywna kampania promocji turystycznej Budapesztu i całych Węgier. Zaznacza - Malev ma profesjonalnych pracowników, szanowaną markę, niezłą siatkę połączeń, tylko fatalne wyniki finansowe.

Jeżeli Paxtonowi uda się doprowadzić linię do rentowności, to prawdopodobnie popilotuje ją jeszcze przez dwa - trzy lata, nie dłużej, ponieważ prowadzenie firmy, która wyszła na prostą i przynosi już zyski, uważa za monotonię. Będzie miał wówczas prawie 70 lat. Jednak najbliżsi współpracownicy w Malevie uważają, że nawet wtedy nie wycofa się z biznesu.





Komentarze:

Malev wyjdzie na prostą [2007-09-25 16:45]
Nieaktualne od 24.09 Loyd Paxton nie jest już CEO MALEV-u :) Avalancha za ATW on line odpowiedz »