W tym roku długi majowy weekend rozłożył się aż na dziewięć dni - aż siedem milionów naszych rodaków wyjedzie w tym czasie na wypoczynek. Według wstępnych szacunków wydadzą oni w tym czasie około czterech milionów złotych. Te pieniądze będą wydane głównie na konsumpcję. Są oczywiście branże, które w tym czasie z powodu lawiny urlopów nieco zmniejszyć produkcję co wpłynie z pewnością na obroty.
Według sondażu Rzeczpospolitej około miliona Polaków wybierających się na majowy wypoczynek wyda na ten cel około 1000 złotych.
Na długim weekendzie zarobią oczywiście hotelarze i restauratorzy, przewoźnicy i biura podróży. Wielu urlopowiczów skorzysta z okazji aby wybrać się na kilka dni nie tylko poza miasto ale na przykład zagranicę. Świadczą o tym chociażby pełne listy pasażerów samolotów kursujących w te dni.
W polskich hotelach i pensjonatach również komplet, rezerwacji dokonywano z dużym wyprzedzeniem - szanse nocleg bez wcześniejszej rezerwacji są nikłe.
Przedsiębiorcy z branży zacierają ręce - w nałęczowskim uzdrowisku wzrost sprzedaży szacuje się na 100 - 150 proc. Dlatego też uruchomiono dodatkowe punkty gastronomiczne.
Inaczej będzie w przypadku hoteli w dużych miejscowościach gdzie głównymi klientami są biznesmeni - tam obroty zmaleją. Właściciele sieci Orbis znaleźli na to sposób - obniżyli ceny o 35 proc. Bez względu na długość pobytu.
Mimo długiego weekendu nie wszyscy będą odpoczywać - obsługa hotelowa, pracownicy barów i restauracji, hipermarketów i oczywiście stacji benzynowych. Te właśnie branże zarobią na urlopach najwięcej.
Problemem jest tylko pogoda - ona może znacząco obniżyć ilość osób decydujących się na dłuższy pobyt, a także zmniejszyć obroty w miejscach, gdzie trudniej dotrzeć przy chłodnej i wietrznej aurze.