Coraz więcej prywatnych parkingów w okolicach Okęcia
Prognozy wskazują, że przez warszawskie Okęcie przewinie się w tym roku ponad 8 mln pasażerów, skorzysta na tym nie tylko sam port lotniczy, ale także okoliczni przedsiębiorcy, którzy znaleźli nowy sposób na przylotniksowy biznes - prywatne parkingi.
Prywatne parkingi na których podróżni mogą zostawić swój samochód na czas ich nieobecności cieszą się bardzo dużym powodzeniam. Dlatego przybywa ich coraz wiecej, m.in. wzdłuż alei Krakowskiej. Koszt pozostawienia samochodu na prywatnym parkingu jest nie raz dwukrotnie mniejszy niż wynajem garażu przy hali lotów.
Obecnie trzy parkingi znajdują się na granicy Warszawy z Raszynem, kolejny znajduje się na ulicy 17 Stycznia, a jeszcze inny powstał na ul. Szyszkowej. - Wszystkich, nawet tych, którzy wylatują tylko na dwa dni, odwozimy na lotnisko i przywozimy z powrotem - reklamuje się Adam Matracki, współwłaściciel jednego z parkingów. - Klienci są zadowoleni, bo samochodów im pilnujemy, a i ceny są atrakcyjne.
Cena za siedem dni parkowania zaczyna się od 70 zł, kolejny tydzień postoju to wydatek rzędu 140-160 zł. Na stronach internetowych prywatnych parkingów zamieszczone zostały szczegółowe cenniki i mapki z dojazdem do nich. Niektórzy właściciele prywatnych parkingów współpracują z biurami podróży, którym oferują tygodniowe albo dwutygodniowe miejsce postojowe gratis w zamian za każde dziesięć rezerwacji. Inny właściciel udziela 30 proc. zniżki za parkowanie dla osób, które przy wjeździe pokażą potwierdzenie rezerwacji w tanich liniach Centralwings.
Na działania konkurencji reaguje także Okęcie, które reklamuje swój parking na billboardach, jednak tutaj za osiem dni postoju trzeba zapłacić nawet 140zł! - Oczywiście parkingi z okolic lotniska traktujemy jako konkurencję, dlatego dopasowujemy naszą ofertę do potrzeb klientów - zapewnia Wojciech Rohoziński z biura prasowego lotniska na Okęciu. Podkreśla jednocześnie wyższy standard usług w garażach portu - Klient nie musi obawiać się np. dodatkowych kosztów transportu. Żeby dostać się do terminalu, wystarczy 5 minut - wylicza Wojciech Rohoziński. - Nie trzeba bać się korków w al. Krakowskiej. Właściwie codziennie nasze parkingi są wypełnione po brzegi.